Z listu papieża Grzegorza VII do Bolesława Śmiałego 20 IV 1075.

Grzegorz biskup, sługa sług bożych, Bolesławowi księciu Polaków pozdrowienia i błogosławieństwo apostolskie. Ponieważ cześć, jaką się okazuje sługom i szafarzom, w rzeczy samej jest uczczeniem (ich) panów, bez wątpienia chętnie i z wielką miłością służby podejmują się pracy i obowiązków ci, którzy stwierdzili, że osoby i powagę (przełożonych) serdecznie miłują. To zaś, że Wasza Wyniosłość św. Piotra księcia apostołów szczerym sercem miłuje i gorącym duchem wznosi się do sławienia go, to poznajemy z tego, że uczciwszy go w dobrowolnym oddaniu swoimi nadaniami, pragnąłeś i, jak w Bogu ufamy, zasłużyłeś sobie uczynić go swoim dłużnikiem. Przeto i my, którzy jesteśmy nazwani i chcemy być jego sługą, łączymy się z Waszą Miłością w Chrystusie i pragniemy udzielić Warn opieki tego urzędu, do którego nas, chociaż niegodnych, wola Boga powołała, (mianowicie) w takich sprawach, o których sądzimy, że są dla Was konieczne i chwalebne, (i to) o tyle troskliwiej im więcej poznajemy Waszą wierność i miłość, gotową do posłuszeństwa i oddaną do usługi. (Dalej papież mówi o potrzebie naprawy kościoła polskiego, którego nieliczni biskupi nie mają ustalonej siedziby metropolitalnej, a lud pozbawiony jest kościołów parafialnych).
(...) Z powodu tych spraw i innych, o których zaniedbaliśmy pisać na tym miejscu, wyprawiliśmy do Was tych legatów, aby omówiwszy z Wami rzeczy należące do zarządu Kościoła, co należy poprawić, albo sami wedle postanowienia świętych Ojców orzekli, albo nam do orzeczenia odwieźli. (...)

Drukuj stronę