O księciu Popielu

Był mianowicie w mieście Gnieźnie, które po słowiańsku znaczy tyle co "gniazdo"1, książę imieniem Popiel, mający dwóch synów; przygotował on zwyczajem pogańskim wielką ucztę na ich postrzyżyny, na którą zaprosił bardzo wielu swych wielmożów i przyjaciół. Zdarzyło się zaś z tajemnej woli Boga, że przybyli tam dwaj goście, którzy nie tylko że nie zostali zaproszeni na ucztę, lecz nawet odpędzeni w krzywdzący sposób od wejścia do miasta2. A oni oburzeni nieludzkością owych mieszczan skierowali się od razu na przedmieście, gdzie trafili zupełnym przypadkiem przed domek oracza wspomnianego księcia, który urządzał ucztę dla synów. Ów biedak, pełen współczucia, zaprosił tych przybyszów do swej chatki i jak najuprzejmiej roztoczył przed nimi obraz swego ubóstwa. A oni z wdzięcznością przychylając się do zaprosin ubogiego człowieka i wchodząc do gościnnej chaty, rzekli mu: "Cieszcie się zaiste, iżeśmy przybyli, a może nasze przybycie przeniesie wam obfitość dobra wszelakiego, a z potomstwa zaszczyt i sławę".
Gall Anonim

1 Nazwa miasta Gniezna (dawniej Gniezdno) pochodzi w rzeczy samej od gniazda. Autor Kroniki popisuje się tak na początku niejaką znajomością języka słowiańskiego.
         2 Już dawno podniesiono (jeszcze Jan Długosz w XV w.) podobieństwo przedstawionej w dalszym ciągu legendy o Popielu, Piaście i cudownych gościach - do francuskiej legendy o św. Germanie (której skrót przytacza Jakub dc V o r a g i n te, Złota legenda, przekład polski J. Pleziowej, s. 371 nn.). Nie jest jednak rzeczą dość pewną, czy można mówić o bezpośredniej zależności. Natomiast cytowane również zbieżności z Przemianami Owidiusza wydają się mniej przekonywające.
Drukuj stronę